Bartunio łapie

Ufffffff. Dziś jest 22.11.2009 Nie odzywałem się przez dłuuugi czas.

Mieliśmy duuużo pracy z przeprowadzką i załatwianiem spraw. Bartoszek był już w przedszkolu w Kokotowie a teraz ładnie się aklimatyzuje w przedszkolu w Wieliczce. Buziunia mówi może trochę mniej niż wiele dzieci, ale jest bardzo grzeczny i uczynny. Przestał się już bić z chłopcami i Panie przedszkolanki wyłącznie go chwalą.

Bartunio ćwiczy buzię z Mamusią, czasami z panią logopedką i ze mną. Robi ogromne postępy. Wczoraj np. nauczył się słów ‘łapa’ oraz ‘łap’. Skończyło się to tym, że całe nasze zapasy mandarynek poszły w ruch. Dosłownie.

Bartulek rzucał owocami w nas i w łóżeczko, mając przy tym nieziemski ubaw. Myślałem, że posika się ze śmiechu. Trwało to dobre 10 minut, zanim mandarynki zaczęły się wyciskać na podłodze i robiła się już mała breja.

A dziś byliśmy na spacerku i mam świeże fotki.


Skomentuj »

Przeprowadzka

31.08.2009

To trudne dla nas Wszystkich. Z czterema wielkimi torbami, dwoma małymi, wózkiem oraz hasającym Bartusiem, udało się nam cudem dotrzeć do nowego mieszkania w Wieliczce. Wcześniej udało się nam zaopatrzyć w wygodne (stosunkowo) łóżko z IKEA, stolik oraz krzesła z tejże firmy szacownej oraz ławę. No i Bartunio oczywiście miał o tyle dobrze, że Babcia postarała się o przywiezienie jego fajnego łóżka.

Tak więc przyjechaliśmy z tobołami, prawie bez mebli, lodówki, pralki oraz kilku innych ważnych rzeczy.  Można się bez nich obyć, jednak tylko na krótką metę. Póki co głównie podróżowaliśmy i nie zdążyliśmy jeszcze się załamać. Nie było też ku temu powodów, bo sukcesywnie coś robimy. Po kilkunastu (!!!) godzinach skręcania udało się zamontować komodę, którą i tak potem 2 razy poprawialiśmy z wujkiem Pawłem.

Mamusia sama złożyła szafę w pokoiku Bartoszka oraz wbijała gwoździe z chrzestną Synusia (serio!) a mnie i wujkowi przyszło wiercić dziury i przymocować półki oraz zmontować tymczasowy regał.

Teraz Mamy już gdzie układać rzeczy i jest o niebo lepiej. Ale dość już o tym i wracamy do Bartunia. Synek bardzo lubi się bawić na dużym placu zabaw, oddalonym o jakieś 800 metrów od nas. Jest tam karuzela, dużo huśtawek, liny, zjeżdżalnie, wielki “statek piratów” i wieli innych ciekawych rzeczy. Buzia poznała też kilku kolegów i koleżanek. Od jutra zaczyna się przedszkole w Kokotowie i Synek będzie się pewnie tam czuł jak ryba w wodzie.

Wkrótce zdjęcia.

Skomentuj »

Bartoszkowe miejsca w Buckingham

Dom

dom

Przedszkole

page hill


Rzeczka i kaczki

kaczki

Plac zabaw koło skate parku

park


Skomentuj »

Ostatni dzień przedszkola Page Hill

22.07.2009i

Dziś Bartunio ostatni raz poszedł do swojego przedszkola. Bardzo mu się oczywiście podobało. Na pożegnanie dał pani buzi, pomachał rączką i zrobił ‘papa’. Pani się bardzo ucieszyła i pochwaliła synka, ponieważ był grzeczny (akurat był).

Ciekawie jak przeżyły to jego wszystkie wielbicielki z Page Hill?

Przy okazji zobrazuje logistycznie nasze przemieszczanie się w piątek:

v

v

1 i 2 to trasa jaką pokonałem taksówką z Bartuniem do przedszkola oraz potem sam blisko miejsca pracy. 3 to mój spacer poranny do pracy. 4 to powrót z pracy i dojście do przedszkola. 5 to powrót do domu. Potem jeszcze wychodziłem dokupić prąd itp. W sumie będzie ponad 7km na nogach tego dnia.

Wkrótce wkleję zdjęcia z serwisu google maps.

Skomentuj »

Jogortilla! :O

23.07.2009

TO STRASZNE I NIESŁYCHANE!

Nie mogę w to jeszcze uwierzyć!

Otóż po przyjściu z przedszkola Bartunio zjadł niesłychane ilości jogurtu! Właściwie ja go karmiłem, ponieważ synuś skupiał na się na Smerfach. A oto ten potężny jogurt:

No, może nie aż tak. Ale za to tak:


Czyli równowartość dwóch pełnych szklanek! A potem zjadł jeszcze kilka rzeczy. To dopiero żarłok!

Skomentuj »

Organizator Zabaw

22.07.2009

Jakiś tydzień temu wybraliśmy się wszyscy na plac zabaw. Byłem ja, buziunia i Mamunia. Zależało mi na tym, aby Bartuś pohuśtał się razem z Mamą tak samo jak robił ze mną. Przy okazji bujał Mamusię oraz zrobił coś niezwykłego.

Kiedy już usadowiliśmy się na drabinkach, Bartuń postanowił porozdzielać nam zadania. Dokładnie określał kto ma wchodzić na górę i w jakiej kolejności. Potem pilotował nas na zjeżdżalnię i ‘wypuszczał z bramki’ niczym Hoffer na zawodach skoków narciarskich. Dzieciunio jeszcze kilka razy rządził i dzielił. Pozwolił mi (a raczej nakazał) i Mamusi wdrapać się na drabinki i zjechać ze zjeżdżalni. To dopiero Bartuś.

Skomentuj »

Konik trojański

Jak powszechnie wiadomo, konik na biegunach służy do bujania się na nim do przodu i do tyłu. Jednak nasz rezolutny synek ochoczo łamie wszelkie szablony i konwenanse. Ostatnio wynalazł nowe zastosowania dla konika.

Na obrazku widzimy przykładowego konika. Nasza mała pupcia nauczyła się ustawiać takiego oto zwierzaka w pionie. Taki rumak zadek ma na podłodze a pyszczek uniesiony ku górze. Wtedy to Dzieciunio wdrapuje się na ‘płozy’ tak jak na drabinę i stoi sobie tak z zawadiackim uśmieszkiem. Stoi tak długo aż przestraszona Mama lub ja go nie zabierzemy i uchronimy przed upadkiem. A może on wcale by nie upadł?

Nie ma co ryzykować przy tak wspaniałym dziecku i trzeba go ratować. Inna zabawa jest jeszcze bardziej zuchwała. Tutaj Bartunio posługuje się piłką do ćwiczeń.

Buzia już od wielu miesięcy korzystała z takiej piłki jak z trampoliny. Zawsze ma przy tym niesamowitą frajdę i uciechę. Nawet kiedy czasami nie mam siły staram się pomóc Batusiowi w bujaniu, aby choć na chwilę pokazał uradowaną, swą śliczną buziunię.

Czasem Bartoszkowi przychodzi ochota na dzielenie się albo na zabawianie swych kolegów. Misia już huśtał na huśtawce a lamparta bujał na kocu. Konik miał ten zaszczyt, że posmakował bujania na piłce do ćwiczeń. Może niełatwo sobie wyobrazić konia na biegunach skaczącego na piłce. Jednak wyobraźnia i chęć do eksperymentowania Bartusia jest większa niż ciasne schematy myślowe nas – dorosłych.

Bartuń naciska grzbiet konika i dociska go do piłki i do ziemi. Piłka wypycha konika do góry a Bartuś znów kontruje. Zabawa przednia! Trzymajcie kciuki a zrobimy mu zdjęcie albo nakręcimy film kiedy to robi.

Skomentuj »

Czy uczeń przerośnie mistrza?

Przez kilka miesięcy John Mayston przerabiał z Bartoszkiem zawiłości liczenia do pięciu oraz alfabetu angielskiego. Dzieciunio raczej przejawiało zdolności do psocenia i skakania po nauczycielu, jednak od czasu do czasu pilnie się przysłuchiwał i poprawnie wskazał na obrazku pieska, kotka, piłkę itp.

John wreszcie wydał książkę i promuje ją lokalnie w Buckingham oraz w kilku sklepach internetowych. Spędził on kilka lat w Japonii i tam nabierał doświadczenia jako nauczyciel małych dzieci. Tam też poznał rewolucyjne dla europejczyków metody.Za kilka lat Bartosz chętnie poczyta sobie, co też ciekawego jest tam napisane. Kto wie, może w przyszłości John zostanie znanych pisarzem podręczników do angielskiego a Bartuś jego pierwszym uczniem w Anglii?

John i jego dzieło:


Skomentuj »

Bartosz i tata

Zabawy z Bartuniem stanowią bardzo przyjemny element wspólnych wypraw oraz siedzenia z pupciuniem w domu. Wolę zabawy na powietrzy, bo jest wiecej miejsca, bezpeczniej i sprzety domowe nie są narażone na zniszneczenie. Ostatnio jest ciepło, więc często chodzimy na huśtawki.

Tym razem stało się coś niespodziewanego. Rozhuśtałem Bartunia na odpowiednią wysokość, po czym sam sobie na chwile siadłem a drugiej  z huśtawek. A wtedy rezolutny synek zatrzymał bieg swojej i podszedł do mnie. Zobaczył, że nieco się kołysałem do przodu i tyłu. Synuś podszedł do mnie z przodu i złapał za nogę.


Otóż moja kochana pupcia zaczęła mnie pchać do tyłu i ciągnąć do przodu na huśtawce! Niesamowite zważywszy na to, że Dzieciunio warzy jakąś szóstą część mojej wagi póki co i jest prawie 2 razy mniejszy. Jednak walczył jak młody lew i tygrys i udało mu się mnie kilka razy pobujać. Ja miałem ubaw po pachy.



Skomentuj »

Fotki urodzinowe i nie tylko

Oto kilka zaleglych zdjęć:

Bartuń przedrzeżnia dinozaura. Dobrze, że gadzina sztuczną jest.

Przy tak kochanym dziecku nawet pantery robią się słodkie jak kociaki. Nasz tygrysek rządzi!

A to wspaniałe zdjęcie wykonane przez…

Więcej >>>TUTAJ<<<

Skomentuj »