Bartosz i tata

Zabawy z Bartuniem stanowią bardzo przyjemny element wspólnych wypraw oraz siedzenia z pupciuniem w domu. Wolę zabawy na powietrzy, bo jest wiecej miejsca, bezpeczniej i sprzety domowe nie są narażone na zniszneczenie. Ostatnio jest ciepło, więc często chodzimy na huśtawki.

Tym razem stało się coś niespodziewanego. Rozhuśtałem Bartunia na odpowiednią wysokość, po czym sam sobie na chwile siadłem a drugiej  z huśtawek. A wtedy rezolutny synek zatrzymał bieg swojej i podszedł do mnie. Zobaczył, że nieco się kołysałem do przodu i tyłu. Synuś podszedł do mnie z przodu i złapał za nogę.


Otóż moja kochana pupcia zaczęła mnie pchać do tyłu i ciągnąć do przodu na huśtawce! Niesamowite zważywszy na to, że Dzieciunio warzy jakąś szóstą część mojej wagi póki co i jest prawie 2 razy mniejszy. Jednak walczył jak młody lew i tygrys i udało mu się mnie kilka razy pobujać. Ja miałem ubaw po pachy.



Skomentuj »

Fotki urodzinowe i nie tylko

Oto kilka zaleglych zdjęć:

Bartuń przedrzeżnia dinozaura. Dobrze, że gadzina sztuczną jest.

Przy tak kochanym dziecku nawet pantery robią się słodkie jak kociaki. Nasz tygrysek rządzi!

A to wspaniałe zdjęcie wykonane przez…

Więcej >>>TUTAJ<<<

Skomentuj »

3 LATKA!!!

I z tej okazji zrobiłem filmik. Wkrótce zdjęcia i opisy.


Skomentuj »

Bujane Tygrysy

Od dawna zabawiamy naszego kochanego synka przy pomocy mocnego koca i naszych rąk. Koc układamy na podobieństwo hamaku a rąk używamy jako huśtawki. Bartuś bardzo to lubi i śmieje się do rozpuku podczas bujania. Ostatnio bardzo nas zaskoczył.

Otóż po zakończeniu bujania, synek zajął się przeszukiwaniem swoich koszy z zabawkami. Robi to ostatnio często i nic nie wzbudziło naszych podejrzeń. Nic nie zapowiadało tego, co miało za chwilę nastąpić.

Za chwilę przyjrzałem się dokładniej temu, co robił syneczek. I co się okazało? Oto mała pupcia położyła plastikowego tygrysa na kocu i poprosił mnie aby mu pomóc go rozbujać na kocu. Co prawda Bartunio już kilka razy huśtał misia na huśtawce, ale bujanie tygrysa na kocu udało mu się po raz pierwszy. To ci dopiero!





Skomentuj »

Pociąg

Oto co się nam przytrafiło przed wyruszeniem pociągu z lotniska Balice do centrum Krakowa podczas ostatniego urlopu.

Bartoszek  miał ten zaszczyt zasiadać w fotelu maszynisty. Pan maszynista był zszokowany faktem, że syneczek wyłączył silnik a następnie próbował dodać gazu. Na szczęście nie udało się mu niczego zepsuć i dojechaliśmy planowo.

A oto dokument z tamtego, wiekopomnego wydarzenia. TA DAAAM!!!

A oto ta maszyna:


Skomentuj »

Bartunio Pozdrawia

Niespodzianka dla…

Skomentuj »

Akrobata

08.05.2009

Wczoraj Bartoszek przeszedł samego siebie. Ciężko to opisać, ale syneczek zachowywał się na huśtawce jak zawodowy akrobata albo małpka. Nie chodzi mi tylko o małe posłuszeństwo, ale przede wszystkim o sprawność.

Huśtawka jest nieco zabudowana, co Bartuniowi wcale nie zapewnia większe niebezpieczeństwa, jak się wczoraj okazało. Kiedy huśtawka wykonywała całkiem szybki ruch wahadłowy, Buzia postanowiła wstać z siedziska i huśtać się na stojąco! Byłem w wielkim szoku i spodziewałem się, że coś strasznego może się stać. Cały czas go asekurowałem.

Ale nie było wcale takiej potrzeby! Bartuś doskonale sobie radził i ani razu nawet na chwilę się nie zawahał. poza huśtaniem się na stojąco, Synek postanowił też zmienić strony ‘w biegu’. Huśtawka jest zbudowana symetrycznie, więc nie ma znaczenia z której strony się jej używa. Kilka razy jeszcze huśtał się na stojąco, po czym wcieszcie usiadł spokojnie.

Postanowiłem dać mu więcej wrażeń, aby go nie kusiło eksperymentowanie. Tak mocno go huśtałem, że huśtawka ustawiała się już niemal równolegle z podłożem. Może nieco przesadzam, ale 80 stopni na pewno osiągnęła w stosunku do podłoża. Bartoszek był wniebowzięty.

Na innych mostkach do zabawy też nieźle harcował. Zjeźdzał na dół po rurze niczyn strażak. Ciekawe co jutro wymyśli?

Skomentuj »

Znaczenie imienia

Wstawiłem to też po prawej stronie, ponieważ tak mi się spodobało…

Skomentuj »

Hakuna matata!

Ostatni weekend, długi weekend majowy upłynął w lwiej części pod znakiem lwa. Zrobiliśmy sobie maraton oglądania ‘Króla lwa’. Dwukrotnie obejrzeliśmy wszystkie 3 części, ponieważ nasz mały synek bardzo sobie upodobał postaci tam występujące. Szczególnie jego dobrych znajomych: Timona i Pumbę. Bajki o tych dwóch sympatycznych zwierzątek oglądamy już od dawna. Bartuś ma nawet pluszową maskotkę surykatki Timonka.

Najbardziej Dzieciunio mnie zadziwiło podczas smutnych scen. Bardzo dobra animacja tych filmów oraz przepiękna, przeszywająca duszę muzyka sprawiła, że nasz kochany skarb się poważnie wzruszył. I nie był to płacz w stylu ‘ja chcę cukierka’, tylko głęboki szloch. Po policzkach Bartusia płynęły łzy a on szczerze ubolewał nad losem zabitego lwa.

Oto Timon, Pumba i Simba:

Skomentuj »

ZOO

Tydzień temu, korzystając z urlopu postanowiłam zabrać Szkrabusia do Zoo. Wyprawa była planowana skrupulatnie od kilkunastu dni, pozostawało tylko uchwycić słoneczny dzień i w drogę.

A w drodze z Bartoszkiem nie można się nudzić. Wsiedliśmy do pociągu, który -o dziwo- był przepełniony po brzegi i chyba cudem znaleźliśmy dwa miejsca siedzące. Właściwie według mnie wystarczyłoby nam jedno ale synuś był innego zdania. Ani prośby ani groźby nie skutkowały, on chciał mieć własne miejsce a nie siedzieć na kolanach jak byle maluch. Po kilkunastu minutach przekonywania poddałam się.

Bartosz upewniwszy się, że nie mam zamiaru podstępnie pozbawić go własnego miejsca siedzącego założył nogę na nogę, podparł głowę na piąstce i obserwował ludzi, raz po raz zaczepiając kogoś wzrokiem lub uśmiechem.

Drga do Zoo była trochę dłuższa niż się wydawało patrząc na mapę. Buziunia część drogi pokonała dzielnie tuptając a część u mamy na barana. Pierwszymi zwierzątkami na trasie zwiedzania były żyrafy hieny i okapi.

dscf30541

Ku mojej radości wzbudziły one zainteresowanie Bartusia, ale… to by było tyle na początek. Zebry, wielbłądy, lwy czy tygrysy nie zrobiły na szkrabie najmniejszego wrażenia, a kolorowe akwaria z różnymi rodzajami ryb i innych morskich stworzeń wyraźnie nie przypadly mu do gustu, bo popędzał mnie na każdym kroku.

Potem jeszcze synek chwilą uwagi zaszczycił pingwiny.

dscf3074

Jednak najbardziej ze wszystkiego podobał mu się…plac zabaw w Zoo. No i  może jeszcze Animal Adventure, zrobione z myśla o takich szkrabach jak Bartuś.

Można tam było skakać, wspinać się, turlać a nawet pogłaskać różne zwierzaki. Jednak nasz mały indywidualista postanowił nie bratać się z żywymi stworzeniami, tylko dokładnie sprawdzić ich domki, karmniki i wszelkie zakamarki ich wybiegów. No cóż, różne są gusta.

dscf3098

Po przerwie na obiadek ruszyliśmy dalej odwiedzać zwierzaki.

Widzieliśmy jeżozwierza:

dscf3097

dscf3086

Buziunia zainteresowała się żywo różnymi ptakami, jednego próbował nawet złapać:/na szczęście ptak był szybszy.

dscf3106

Potem jeszcze pomachaliśmy do goryla, popiszczeliśmy przy surykatkach (jako żywo przypominały Timona z ulubionej kreskówki Bratusia)

dscf3102

dscf3066

i w końcu poszlismy na lody.

Skomentuj »