Archiwum dla grudzień 31, 2007

ostatni dzień roku

Dzisiaj o dziwo Bartoszek przespał całą noc bez jęków. Po raz pierwszy od dość dawna pozwolił się wyspać Tacie i Mamie, za to kiedy wstał….się zaczęło. Śniadanko Taty wydawało mu się o niebo ciekawsze od jego własnego, dlatego wszelki próby posadzenia go w jego własnym foteliku kończyły się tak samo: jęk, pisk, kopanie. Jogurty czy szyneczka były feee, a widelec którym jadł Tato tak ładnie pobłyskiwał w świetle, jajecznica zaś wyglądała tak obiecująco, a jeszcze bardziej jego gorąca herbata kusząca łatwą dostępnością na stole. Wszystko to sprawiło, że Bartoszek dzielnie towarzyszył Tacie w jego porannych przygotowaniach do pracy, a kiedy Tatunio próbował założyć buty rzucił mu się na szyję- na szczęście bez płaczu. Przytulony, wycałowany pozwolił w końcu Tacie wyjść na autobus i zajął się swoimi samochodami.

Skomentuj »

kotlety a’la Bartosz

28.12.07

Tego dnia nasz synek postanowił pomóc mi w przygotowaniach do obiadu.

Wyszłam na krótką chwilę do pokoju, zostawiając Bartoszka samego bawiącego się małym plastykowym młoteczkiem. W kuchni na szafce leżała szyneczka (dokładnie ta sama na którą Bartosz kręcił nosem przy śniadanku) zawinięta w folię. Jakoś nie przyszło mi do głowy, że leży ona na tyle blisko brzegu szafki iż Bartosz może ją łatwo dosięgnąć. Oczywiście nie omieszkał tego zrobić. No cóż, szkrabik rośnie z dnia na dzień, więc i zasięg jego łapek się poszerza-teraz już to wiem.
Jednak szyneczka w zasięgu jego rączek bynajmniej nie sprawiła, że mój synek nagle stał się głodny lub coś w tym stylu, o nie. Bartoszek postanowił zrobić coś dla nas-tak mi się przynajmniej wydaje. Wyjął każdy osobny plasterek z opakowania, włożył to wszystko do swojego talerzyka, nie zważając na to, że zamiast stołu swoje kulinarne próby przeprowadza na podłodze, zaczął ubijać wszystko swoim młoteczkiem na tyle głośno, że oderwał mnie od rozwieszania prania w pokoju.

Kiedy weszłam do kuchni Bartosz, nie przeszkadzając sobie moim pojawieniem się, w najlepsze ubijał szyneczkę młotkiem. Śmiem przypuszczać, że miały o być kotlety dla nas wszystkich, ale obawiam się też innej wersji: Bartosz miał dosyć szyneczki na śniadanie i tak wyraził swoja niechęć do mięska.

Skomentuj »