Archiwum dla październik, 2008

Panie przodem (Panowie też)


Od jakichś 4 tygodni Bartosz czuje się jak ryba w wodzie w roli bramkarza. Nie jest to próba pójścia w ślady swego chrzestnego, tylko jego potrzeba serca aby czynić coś dobrego przy okazji zakupów.

Jego dawny market ‘Budgens’ (z ukochanym samochodem Pata)został przemianowany na ‘Waitrose’ i wyremontowany. Mincia ma wielką frajdę stojąc pod automatycznymi drzwiami i czekając aż się otworzą i zamkną. Potem wchodzi do środka, przyczaja się koło nich i następnie czeka aż drzwi się otworzą i zamkną. Potem otworzą i zamkną ze 4 razy aby wreszcie się… otworzyć i zamknąć po raz kolejny.

Przy okazji wydaje z siebie tak uroczy śmiech, że nie mam serca go stamtąd od razu zabierać, mimo wlepionych w nas podejrzliwych spojrzeniach pracowników, nieudolnie zamaskowanych pobłażliwymi uśmiechami.

Inaczej ma się sprawa z drzwiami tradycyjnymi

Za każdym razem kiedy jestem z nim w małym sklepie Tesco, od jakiegoś czasu małej Buzii nie interesują już artykuły na półkach, pomaganie w wykładaniu rzeczy na kasę czy urządzenia do kart magnetycznych. Od paru tygodni są tylko drzwi!

Bartunio musiał się napatrzeć jak ludzie wielokrotnie nam ustępowali, kiedy Mincia była w wózku albo kiedy prowadziłem go za rączkę czy też kiedy sam te drzwi forsował. Mili ludzie otwierali nam drzwi i czekali cierpliwie z uśmiechem aż władujemy się do środka. Dzieciunio postanowiło ich skopiować!

Teraz to on stoi 5-10 minut przy drzwiach, otwierając je i… tak tak… zamykając oczywiście. Starsze (i nie tylko) Panie są wniebowzięte i wylewnie mu dziękują. Prawie każdy się uśmiecha widząc tego brzdąca, który walczy z ciężkimi drzwiami i tę walkę wygrywa. Bartosz jest niezwykle kochany i grzeczny….

…czasami.

Skomentuj »