Haniebnym wykroczeniem z mojej strony jest fakt, że jeszcze nie wspomniałem ani słowa o wiekopomnej zmianie w życiu małego, Naszego synka. Dokonała się ona z początkiem września tego roku, czyli 2008. Bartoszek poszedł do przedszkola!
Page Hill Nursery w Buckingham
![]()
Jak to bywa z maluchami (szczególnie w wieku 2 lat i bardzo do nas przywiązany), pierwszych kilka odwiedzin kończyło i zaczynało się od rozrywającego serce płaczu. Minka nieczęsto zostawała z kimś innym poza nami i zwykle źle to znosił. Jednak powinien on się integrować z innymi dziećmi oraz innymi dorosłymi.
Na szczęście z początkiem października Bartosz zaczął się oswajać z tym miejscem i zaufał w moje zapewnienia, że wrócimy po niego później. Miejsce porannego płaczu zajął lekki niepokój a nawet nieśmiały uśmiech. Podobnie sprawy się miały kiedy przychodził czas powrotu do domu. Panie są z niego bardzo zadowolone i oczarowane jego uśmiechem oraz zaraźliwym śmiechem. Dzieciunio nauczyło się już komunikować, że chce ’sisi’ [po angielsku 'łiłi'] i rzadko kiedy moczy spodnie.

Od następnego tygodnia, z początkiem listopada, Bartosz zacznie chodzić 2 razy w tygodniu. Bardzo się z tego cieszymy, bo to więcej okazji do nauki (oraz kilka chwil wytchnienia dla spracowanej Mamusi). Liczę na to, że Bartosz wkrótce nauczy się całe mnóstwo słów. Z przedszkola wyniósł trudne słowo ‘Zegar’. Zaczęło się od tego, że stał pod ścianą wpatrzony w czasomierz z wyciągniętą ręką i mówił coś jak ‘ko ko klo’. Wiem, że on żyje według maksymy ‘coco jumbo i do przodu’, ale nie wiedziałem, że ją zna. Jednak po chwili wypowiedział to poprawnie i wyraźnie: CLOCK [klok[.
Dziś powiedział ‘Pupa’ i to znów wyraźnie, powoli oraz z uśmiechem na buzi. Trzymajcie kciuki za niego!
