Archiwum dla styczeń, 2009

‘Love Bartosz’

Dzięki Bogu Bartusio nam wyzdrowiał i wrócił do przedszkola po dłuższej przerwie. Poszedł wcześniej spać dzień wcześniej i w piątek rano był gotowy do psocenia. Pogoda nie była przyjazna. Mróz oraz mgła sprawiła, że zdecydowałem się zamówić taksówkę. Mgła zdawała się zamarzać i opadać nam na twarze.

Początkowo Bartosz ucieszył się na widok otwieranych drzwi taksówki, jednak kiedy usłyszał ‘PAge Hill Nursery’, rzucił się w desperacką ucieczkę. Jednak go dopadłem i wsadziłem do auta. Po chwili dał się przekonać, że będzie fajnie znów bawić się z dziećmi i paniami. Szczególnie, że wyrywał się do zabawy w innym przedszkolu,  2 dni wcześniej kiedy przechodziliśmy nieopodal.

Stęsknione i zaniepokojone przedszkolanki zainteresowały się, co było przyczyną tej absencji. Wyjaśniłem, że była to złośliwa choroba, która na dobre go już opuściła. Buzia z początku chciała uciekać, ale anu razu nie zapłakał. Odmawiał zdjęcia kurtki i czapki, ale kiedy ulubiona przedszkolanka wzięła go na ręce, uspokoił się. Pomachał mi na pożegnanie z ‘papa’ wypowiedzianym bez uczucia żalu.

Gdy wróciłem po niego i zacząłem poprawiać mu spodnie i nakładać czapkę, otoczył nas wianuszek dziewczynek. Właściwie dwie, lecz najwierniejsze fanki Bartunia. Urocze blondyneczki z rezolutnym, zawadiackim uśmiechem. Pasują do siebie?

Największym wydarzeniem było jednak odkrycie tego co dzieci pozostawiły dla Minki przed Świętami. poza papierową koroną były to kartki dla Bartoszka oraz kalendarzyk z jego buzią! Śliczne kartki w kształcie skarpet potwierdzały to, co wcześniej przypuszczaliśmy: dziewczynki kochają Bartosza!

bartus-kartka1bartosz-kartki21kalendarzyk1

Skomentuj »

Szczoteczka Shrek

Mała, zielona szczoteczka cza cza cza. To jeden z prezentów od Mikołaja. Z początku wywołała zainteresowanie ciekawego-wszystkiego Bartusia. Jednak od kiedy włączył ją po raz pierwszy. Jej delikatne bzyczenie musiało się mu skojarzyć z jakąś podłą maszyną, typu maszynka do włosów. Kiedy widział po raz pierwszy jak Mamusia ścinała mi ją włosy, popłakał się biedny ze strachu o moje zdrowie i życie.

Jednak kilka dni temu nastąpiła zaskakująca zmiana: Dzieciunio przestało bać się swojej elektrycznej szczoteczki! Co więcej, teraz nie tylko nie musieliśmy go trzymać i zniewalać aby umyć mu ząbki. Najpierw podejrzliwie i ostrożnie przyglądał się jak Mama wkładała mu szczoteczkę do buzi i myła ząbki na dole i na górze. Z lewej i prawej.

untitled

[kiedy dodawałem obrazek, Bartosz nie mógł się nadziwić, jak jego szczoteczka dostała się do komputera.]

Następnie poczuł się na tyle pewnie i bezpiecznie, ża sam pochwycił za rączkę i wziął się za szorowanie swych bielszych-od-mleka ząbków. Udało się potrórzyć ten rytuał 2 razy póki co. Mam nadzieję, że polubi on mycie ząbków od małego i będzie to robił regularnie. Będzie to pierwszy ze zdriwych nawyków jakie mu wpoimy.

Skomentuj »