8 marzec 2009
· Zamieszczone w kategoriach Uncategorized
08.03.2009
Po zaniesieniu Mamie jedzonka, poszliśmy nad rzeczkę aby nakarmić kaczuszki kawałkiem starego chleba. Szybko zużyliśmy ten chleb i wpatrywaliśmy się w łabędzie, kaczki i gęsi. W zasadzie zaczęliśmy się nudzić, ale nie trwało długo zanim nie dołączyli do nas pewien starszy Pan z dziewczynką. Prawdopodobnie dziadek.
Bartuś obleciał kilka razy dookoła pomnika, po czym przycupnął nieopodal dziewczynki. Patrzył zaciekawiony na to, co ona robiła. Patrzył jak ptaki podpływają do chleba wrzuconego do wody i wymawiał głośne: Mniam! Pan dziadek chyba wyczytał mu w myślach i podarował mu kromkę chleba z opakowania [było jakieś 2/3 worka przecenionego chleba].
Dziewczynka miała jakieś 5 lat i starannie rozrywała kromkę na drobne kawałeczki. Bartosz wywalał do rzeki całe kromki. Pan dziadek tłumaczył mu i pokazywał, jak to zrobić aby więcej ptaszków miało pokarm. Tłumaczyłem mu sam. Niespodziewanie Bartosz podszedł do Pana i poprosił o kolejną kromkę. Byłem zaskoczony jego bezpośredniością, jednak równie ucieszony zaradnością.
Dzieciunio po prostu wywalał całe kromki i potem przychodził po więcej. Wreszcie dał sobie wytłumaczyć i połamał kromki na pół. Potem na cztery. Ale ten worek nie był bez dna i po kilku minutach nie było już czego rzucać. Bartoś podał Panu dziadkowi rękę [za moją namową] a ja również mu podziękowałem. Szkoda, że Starszy Pan nie rozdawał pieniędzy, ale w takim razie Buzia oddałaby je pewnie do najbliższej skarbonki charytatywnej.

8 marzec 2009
· Zamieszczone w kategoriach Uncategorized
08.02.2009
Postanowiłem poświęcić osobnego posta na opisanie tego niezwykłego wydarzenia. Zdziwiło mnie tym bardziej, że nic na to nie wskazywało. Śpieszę to opisać z wypiekami na twarzy i rozdmuchaną jak balon dumą ojcowską.
Poszliśmy tradycyjnie do Subway’a po kanapkę dla Mamy oraz synka. Zabrakło jego ulubionej bułki włoskiej z serem i przyprawami, ale inna była równie smaczna jak się potem okazało. Zatem zakupiliśmy 2 bułki i osiedliśmy sobie na ławeczce. Synek powtarzał głośne: Mniam, mniam! Wreszcie wręczyłem mu ów kanapkę z szyneczką, papryką, kukurydzą i oliwkami.
Wymieniłem te składniki, ponieważ tym razem Bartuś je zjadł. Zjadł 3/4 całej kanapeczki! jest to o tyle nietypowe, ponieważ do tej pory zadowalał się samą bułką. Po prostu wydziobywał ją po kawałku z góry, wywalał zawartość obok i zjadał dolną część bułki. ALE NIE DZIŚ!
Dziś po raz pierwszy zjadł bułeczkę trzymając ją oburącz i zjadając jak dorośli. Pewnie był głodny, choć rano zjadł sporo jajka. Co zrobi za tydzień?
8 marzec 2009
· Zamieszczone w kategoriach Uncategorized

Dzieciunio na dobre nauczyło się używać mydła w płynie. Teraz mamy tradycyjne w kostce i jakoś mu ono ‘nie w smak’. Owszem, smakował już je ale nie ma zamiaru używać go do właściwych celów. Na szczęście jest jeszcze odrobina jego dziecięcego mydław płynie.
Nieopatrznie pokazałem mu raz jak się używa perfum Hugo Boss. Kiedy wychodziliśmy do Mamusi z kanapką, chciałem aby synek był śliczny, czysty i pachnący. Wcześniej Bartunio zapoznał się już z dezodorantem i miał wielką frajdę przy każdym użyciu.
Ale Bartosz, jak to Bartosz. Robi po swojemu i ma swoje zdanie na każdy temat. Lubuje się w niekonwencjonalnych metodach i twórczych rozwiązaniach. Podejrzewałem to od jakiegoś czasu, jednak musiałem zobaczyć na własne oczy aby uwierzyć. Otóż ten mały psuj używał cennych perfum od Mamusi dla Tatusia [na choinkę] jak mydła w płynie czy, co gorsza dezynfektora do rąk.
Po prostu psikał sobie trochę na jedną rękę i rozsmarowywał. Co prawda rączki miał pachnące i patrzył na mnie zdziwiony ‘o co właściwie chodzi’, jednak ten zapach został sprofanowany. Kolejny raz okazało się, że to on jest Boss a nie jakis tam Hugo

6 marzec 2009
· Zamieszczone w kategoriach Uncategorized
06.03.2009
Kolejny raz z rzędu Bartuś pozytywnie nas zaskoczył. Chodzi o jego reakcję na odstawienie do przedszkola oraz o sam pobyt w nim. Kiedy tydzień temu zostawiałem go tam rano, spodziewałem się smutnej miny składającej się do płaczu i być może chęci wyrwania się z rąk Pani i gonitwę za tatem.
Jednak nic takiego się nie stało. Ba! Nie dość, że nie było ani cienia smutku na jego buziuni, to jeszcze pojawił się tam delikatny i zawadiacki uśmieszek. Synek wesoło mi pomachał na ‘papa’, po czym nawet nie odprowadził mnie wzrokiem, co miał w zwyczaju.
Dobra passa trwała przez cały pobyt i Bartunio zdołał się uchować w jednych, suchych spodniach! Byłem dumny jak Paw i cieszyłem się, jakby co najmniej wygrał wygrał olimpiadę szkolną.
Dzisiaj zaskoczył mnie ponownie. Nie było potrzeby aby Pani przedszkolanka brała go na ręce, bo Bartunio nie miał zamiaru uciekać do mnie. Po prostu został, dał mi buzii, pomachał mi i zaczął się bawic klockami. Pani mi przekazała, że ładnie bawił się z dziećmi. Z niektórymi z nich. Teraz będzie tylko lepiej i lepiej.

6 marzec 2009
· Zamieszczone w kategoriach Uncategorized
Już wcześniej wspominaliśmy o niezwykłej wrażliwości Bartoszka na pomoc innym. Objawia się to trzymaniem drzwi w sklepie oraz pomaganiem nam w rożnych czynnościach domowych, Dzieciunio lubi prasować, myć naczynia, rozwieszać pranie itp.
Do tej pory misio nie był jego faworytem. Dzieciunio używał go jako maty do skakania [chociaż tata sprawdzał się lepiej w tej roli] albo do rzucania po pokoju. Nieoczekiwanie to uległo zmianie. Ostatnio powiedzieliśmy mu, że misia coś boli i należy go pocieszyć. Malutkiemu, współczującemu dziecku to wystarczyło.
Natychmiast pogłaskał i pocałować misia. Przytulił się do niego i coś mu tak powiedział. Potem, kiedy Mama dała mu kawałek batona, ten niespodziewanie chciał się podzielić z misiem! [szkoda, że nam nie pozwala się dzielić co lepszym jedzeniem. Wrażliwość na misia świadczy o rozwoju osobowym naszego, kochanego chłopca. Tylko patrzeć aż będzie podporą smutnych dzieci na podwórku i w klasie.
