31 lipiec 2009
· Zamieszczone w kategoriach Uncategorized
22.07.2009i
Dziś Bartunio ostatni raz poszedł do swojego przedszkola. Bardzo mu się oczywiście podobało. Na pożegnanie dał pani buzi, pomachał rączką i zrobił ‘papa’. Pani się bardzo ucieszyła i pochwaliła synka, ponieważ był grzeczny (akurat był).
Ciekawie jak przeżyły to jego wszystkie wielbicielki z Page Hill?
Przy okazji zobrazuje logistycznie nasze przemieszczanie się w piątek:

v
1 i 2 to trasa jaką pokonałem taksówką z Bartuniem do przedszkola oraz potem sam blisko miejsca pracy. 3 to mój spacer poranny do pracy. 4 to powrót z pracy i dojście do przedszkola. 5 to powrót do domu. Potem jeszcze wychodziłem dokupić prąd itp. W sumie będzie ponad 7km na nogach tego dnia.
Wkrótce wkleję zdjęcia z serwisu google maps.
23 lipiec 2009
· Zamieszczone w kategoriach Uncategorized
23.07.2009
TO STRASZNE I NIESŁYCHANE!
Nie mogę w to jeszcze uwierzyć!
Otóż po przyjściu z przedszkola Bartunio zjadł niesłychane ilości jogurtu! Właściwie ja go karmiłem, ponieważ synuś skupiał na się na Smerfach. A oto ten potężny jogurt:

No, może nie aż tak. Ale za to tak:

Czyli równowartość dwóch pełnych szklanek! A potem zjadł jeszcze kilka rzeczy. To dopiero żarłok!


22 lipiec 2009
· Zamieszczone w kategoriach Uncategorized
22.07.2009
Jakiś tydzień temu wybraliśmy się wszyscy na plac zabaw. Byłem ja, buziunia i Mamunia. Zależało mi na tym, aby Bartuś pohuśtał się razem z Mamą tak samo jak robił ze mną. Przy okazji bujał Mamusię oraz zrobił coś niezwykłego.

Kiedy już usadowiliśmy się na drabinkach, Bartuń postanowił porozdzielać nam zadania. Dokładnie określał kto ma wchodzić na górę i w jakiej kolejności. Potem pilotował nas na zjeżdżalnię i ‘wypuszczał z bramki’ niczym Hoffer na zawodach skoków narciarskich. Dzieciunio jeszcze kilka razy rządził i dzielił. Pozwolił mi (a raczej nakazał) i Mamusi wdrapać się na drabinki i zjechać ze zjeżdżalni. To dopiero Bartuś.
21 lipiec 2009
· Zamieszczone w kategoriach Uncategorized
Jak powszechnie wiadomo, konik na biegunach służy do bujania się na nim do przodu i do tyłu. Jednak nasz rezolutny synek ochoczo łamie wszelkie szablony i konwenanse. Ostatnio wynalazł nowe zastosowania dla konika.
Na obrazku widzimy przykładowego konika. Nasza mała pupcia nauczyła się ustawiać takiego oto zwierzaka w pionie. Taki rumak zadek ma na podłodze a pyszczek uniesiony ku górze. Wtedy to Dzieciunio wdrapuje się na ‘płozy’ tak jak na drabinę i stoi sobie tak z zawadiackim uśmieszkiem. Stoi tak długo aż przestraszona Mama lub ja go nie zabierzemy i uchronimy przed upadkiem. A może on wcale by nie upadł?
Nie ma co ryzykować przy tak wspaniałym dziecku i trzeba go ratować. Inna zabawa jest jeszcze bardziej zuchwała. Tutaj Bartunio posługuje się piłką do ćwiczeń.
Buzia już od wielu miesięcy korzystała z takiej piłki jak z trampoliny. Zawsze ma przy tym niesamowitą frajdę i uciechę. Nawet kiedy czasami nie mam siły staram się pomóc Batusiowi w bujaniu, aby choć na chwilę pokazał uradowaną, swą śliczną buziunię.
Czasem Bartoszkowi przychodzi ochota na dzielenie się albo na zabawianie swych kolegów. Misia już huśtał na huśtawce a lamparta bujał na kocu. Konik miał ten zaszczyt, że posmakował bujania na piłce do ćwiczeń. Może niełatwo sobie wyobrazić konia na biegunach skaczącego na piłce. Jednak wyobraźnia i chęć do eksperymentowania Bartusia jest większa niż ciasne schematy myślowe nas – dorosłych.
Bartuń naciska grzbiet konika i dociska go do piłki i do ziemi. Piłka wypycha konika do góry a Bartuś znów kontruje. Zabawa przednia! Trzymajcie kciuki a zrobimy mu zdjęcie albo nakręcimy film kiedy to robi.
15 lipiec 2009
· Zamieszczone w kategoriach Uncategorized
Przez kilka miesięcy John Mayston przerabiał z Bartoszkiem zawiłości liczenia do pięciu oraz alfabetu angielskiego. Dzieciunio raczej przejawiało zdolności do psocenia i skakania po nauczycielu, jednak od czasu do czasu pilnie się przysłuchiwał i poprawnie wskazał na obrazku pieska, kotka, piłkę itp.
John wreszcie wydał książkę i promuje ją lokalnie w Buckingham oraz w kilku sklepach internetowych. Spędził on kilka lat w Japonii i tam nabierał doświadczenia jako nauczyciel małych dzieci. Tam też poznał rewolucyjne dla europejczyków metody.Za kilka lat Bartosz chętnie poczyta sobie, co też ciekawego jest tam napisane. Kto wie, może w przyszłości John zostanie znanych pisarzem podręczników do angielskiego a Bartuś jego pierwszym uczniem w Anglii?
John i jego dzieło:
