Archiwum dla Czerwiec, 2010

Urodziny Bartunia nr 4

13.06.2010

Kolejne urodziny naszego synka opłynęły pod znakiem dzikiej gonitwy Bartoszka z dwiema koleżankami a właściwie adoratorkami.  Szczególnie starsza z nich, Ola, uwielbia naszego synka i Bartuś dobrze się z nią porozumiewa.

Ola przybyła na urodziny z Mamą oraz siostrą Wiktorią, która również chodzi z Dzieciuniem do przedszkola.  Na początku goście testowali zabawki Bartunia z czym ów dżentelmen nie był zachwycony. Po prostu ma silnie zakorzeniony instynkt własności.

Okazało się też, że nie można poczekać ze zgaszeniem świeczek do położenia tortu na stole. Bartuś musiał zgasić je jeszcze podczas wnoszenia do pokoju przez Mamusie i Olę.

Najlepsze chwile szalonej zabawy przyszły po rozłożeniu namiotu w pokoju. Dzieci goniły się nawzajem po pokojach pod pretekstem wyrywania sobie piłki. Dobrze,  że trwało to tylko 5 godzin zamiast całego dnia, bo sąsiedzi zapewne wezwaliby wszelkie możliwe służby.

Dzieci oglądały też film na DVD ‘Dawno temu w trawie’, który przyniosła Ciocia Agnieszka, Chrzestna Bartoszka.

Po tej całej imprezie posprzątaliśmy gremialnie i Bartoszek po kąpieli poszedł spać. Potem Mama i Tatuś mieli jeszcze ciekawego gościa – Bjorna.  Natomiast Bartuś spał sobie w najlepsze po udanym, wyjątkowym dniu.

Nasz kochany czterolatek.


Skomentuj »

Rowerek

No  i stało się nieuniknione! To co powinno się już zresztą wydarzyć w tym wieku. Jako kolejny szczebel męskiej inicjacji po nauce chodzenia i mówienia, Bartunio jak każdy szanujący się mały mężczyzna zapragnął już od kilku tygodni poszaleć na trójkołowcu. Co prawda póki co maszyna jest napędzana siłą swoich koni to znaczy nóg, ale dla Bartosza była to nieopisana frajda.

Odwiedziliśmy właśnie Ciocię Elę i wujka Piotrka oraz Marzenkę, Kamila i Agnieszkę w Tarnowskich Górach. Podczas tej krótkiej acz owocnej ekskursji mieliśmy okazje skoro się napocić, szczególnie Bartosz, który dzielnie stawiał swoje pierwsze kroki w cyklingu. Z Wydatną i nieocenioną pomocą Marzenki udało nam się przez jakieś 20 minut jechać z czego Bartosz samodzielnie pokonał kilkaset metrów! Oby tak dalej Bartoszu.



Skomentuj »

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.