Tym razem mieliśmy okazję pierwszy raz w Bartoszkowym życiu poszaleć na sankach. Pierwszego dnia czyli w sobotę [4.12.2010] śnieg był jeszcze mokry i nie było to zbyt łatwe.
Co prawda temperatura była dosyć wysoka bop minus 3-4, jednak nie dało się zbyt daleko zjechać na saneczkach. Sanki Bartoszek otrzymał od samego Mikołaja 3 dni wcześniej i była okazja sprawdzić je w akcji.
Wcześniej był na nich wieziony do przedszkola i z powrotem a teraz było to, co tygryski lubią najbardziej. Pierwszego dnia jeździł głownie z tatą,bo jeszcze nie mógł się przełamać. Po tym ja pomagałem mu wchodzić na górkę, ponieważ było dużo śniegu i nie było to takie łatwe, zwłaszcza z saneczkami.
Ale drugiego dnia była prawdziwa zabawa! Nie dość, że temperatura jakieś minus 10 i idealny śnieg, to jeszcze tor zjazdowy wyjeżdżony już znacznie przez dzieci.
Na początku, samym początku Dzieciuń obawiał się nieco zjeżdżać, więc sam zrobiłem demonstracyjny zjazd. Potem kilka razy z ‘niższej bramki’ i było wszystko w porządku. Po małej wywrotce Bartuś opanował do perfekcji technikę, której go uczyłem w sobotę.
Trzymał się rękoma sanek tuż za plecami i odchylał plecy do tyłu. Pozwoliło to na bardzo dalekie odległości. Okazało się, że o kilka metrów pobił wszystkie dzieci tego dnia! Nie przymierzając, jak nasz WIELKI ORZEŁ!
Zobaczcie film!

Paweł powiedział/a,
11 Grudzień 2010 @ 12:34
Grzegorz widać że Bartoszek dobrze się bawił. Sprawnie zjeżdżał a na zdjęciach uśmiech – i o to chodzi w dziecięcym świecie. Pozdrawiam was, liczę że zobaczymy się za miesiąc w Lublinie. Z Bogiem.